Uczniowie V LO na tropie szczęścia. Spotkanie z filozofem – sezon III :)

Szczęście należy do tych rzeczy, które się osiąga tym skuteczniej, im mniej się o nie zabiega.
                                                                                                                                   Władysław Tatarkiewicz
 

25 października 2016 zainaugurowaliśmy trzeci rok spotkań z filozofami. W ramach projektu Filozofia – poznać, zrozumieć, pokochać, mającego na celu popularyzację filozofii wśród licealistów, odwiedził nas pan dr Jacek Sobota z Zakładu Antropologii Filozoficznej, Filozofii Kultury i Estetyki Instytutu Filozofii UWM w Olsztynie. Na spotkanie do auli szkoły przybyło ok. 90 uczniów klas humanistycznych liceum oraz uczestników lekcji etyki. Dr Sobota, będący także autorem wielu cenionych – przez znawców fantastyki – opowiadań, wygłosił prelekcję na temat szczęścia. Usiłując zdefiniować szczęście oraz warunki jego osiągania w wymiarze indywidualnym i zbiorowym, rozpoczął od przeglądu ważniejszych stanowisk na temat szczęścia, począwszy od hedonistów (Arystyp z Cyreny),  a skończywszy na egzystencjalistach (Albert Camus). Zebrani usłyszeli więc o: różnicach między hedonizmem wulgarnym (Arystypa)  a hedonizmem psychologicznym (Epikura z Samos); o postawie stoickiej i wynikających z niej możliwościach uzyskania szczęścia; o fenomenie doznawania szczęścia i warunkach potrzebnych do jego zaistnienia. Z zainteresowaniem przysłuchiwaliśmy się przytoczonemu  stanowisku psychologów twierdzących, iż permanentne odczuwanie szczęścia uśmierciłoby człowieka, stąd – z punktu widzenia biologii – „dobrze, że nie jesteśmy nieustannie szczęśliwi.” W tym kontekście przekonująco brzmią też słowa brytyjskiego biologa i socjologa Daniela Nettle' a, który uznał, że człowiek powinien być nieszczęśliwy, gdyż jest to w interesie naszego gatunku, dowodząc, że człowiek nasycony, spełniony nie szuka, „nie wychodzi z jaskini”.  Szczególnie interesującą wydała się też  koncepcja „wtórnego recyklingu szczęścia”,  w myśl której, już sama pamięć o szczęściu doznanym kiedyś, staje się źródłem błogostanu. W wypowiedzi  prelegenta nie zabrakło pierwiastków pełnych refleksyjnej goryczy, jak wtedy, gdy mówił o szczęściu rozumianym jako funkcji braku świadomości (na przykładzie filmu „Matrix”), czy  - o szczęściu  wynikającym z głupoty. Już renesansowy myśliciel Erazm z Rotterdamu  w swojej rozprawie z 1509 roku dawał do zrozumienia,  że głupcy są szczęśliwsi:  Jestże, na Boga żywego, coś szczęśliwszego od tego nasienia ludzkiego, które powszechnie nazywają głuptakami, błaznami, półgłówkami, kapuścianymi głąbami, tymi – moim zdaniem – najpiękniejszymi imioniskami?* Do jakichkolwiek jednak wniosków zaprowadziłyby nas dywagacje o szczęściu, jedno jest pewne -  już sama kontemplacja na ten temat zbliżyła nas do tego stanu, bo jak pisał wybitny polski filozof, przedstawiciel szkoły lwowsko – warszawskiej, Tadeusz Czeżowski: Stanowisko wskazujące takie rozmyślanie jako cel życia a zarazem drogę do osiągnięcia szczęśliwości nazwijmy stanowiskiem kontemplacyjnym.**

                                                                                                                                           Jerzy Rudź

                          

*Erazm z Rotterdamu, Pochwała głupoty, przeł. i oprac. E. Jędrkiewicz, Warszawa 2001, s. 65,
** Czeżowski T., O szczęściu, w: tegoż, Pisma z etyki i teorii wartości, pod red. P. J. Smoczyńskiego, Wrocław 1989, s. 196.

 



Galeria